środa

30.09.2015

Drogi Nikt,
Zaraz wybije godzina 19. Zaraz zacznie się pierwszy dzień października. A tego dnia rozstrzygnie się moja wojna, która prowadzona była od długiego czasu. Pomiędzy złością, a sercem, pomiędzy kłamstwem a prawdą. Pójdę tam i wyznam całą prawdę, choć już to zrobiłam raz. Może jeden raz dla kłamstwa jest wystarczający, a prawdę trzeba powtórzyć parę razy? Zrobię to jeszcze raz, jeśli tego chcą. Ale czuję że tą wojnę już wygrałam. Wojnę, która mnie najbardziej zabolała. Bo tu nie chodzi o ten pieprzony rower, niech go ma. Tu chodzi o uczucie, które zniszczył z taką łatwością i z taką precyzją. Jak można tak łatwo i szybko odejść od przyjaciół, od ludzi, z którymi łączyło się przeszłość, z którymi łączyły go uczucia? Jak on to zrobił?
Mimo iż myślałam o tym, nie chciałabym tak. Nie chciałabym okraść kogoś z marzeń. Bo nie ważne jest jaką rzecz skradniesz - telefon, rower, pieniądze, nawet serce. Najgorszym przestępstwem jest ukraść komuś marzenia. Chociaż ja, nie wiedząc o tym, mogę w tej chwili kraść komuś marzenia. Może skradłam ich już tak wiele, nie wiedząc o tym... a może nie chcąc wiedzieć. Czy karma istnieje? Bo jeśli tak, to jest to cholernie niesprawiedliwe. Dlaczego ma dziać się komuś krzywda, jeśli ta osoba nie wiedziała, że wyrządziła komuś krzywdę?
Przyjdź i poskładaj mnie trochę. Znaczy, tak całkiem, ale nie musisz się przy tym starać jakoś bardzo. Nie jestem taka skomplikowana - jestem tylko szalona. Poskładać mnie łatwo, ale trudniej ze mną żyć. Czy jest ktoś na tym świecie, kto wytrzymałby ze mną? A jeśli jest, czy ja wytrzymam z tą osobą?
Na zawsze twoja,
W.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz