Drogi Nikt,
Od wczoraj jestem chora. Przy gorączce i innych efektach ubocznych chorób - w sumie, chyba pozytywów nie ma - wiele się myśli.A przynajmniej ja. O rzeczach jak najbardziej absurdalnych, ale czasami z takich rzeczy rodzi się wiele mądrych przemyśleń. Chociaż, czy sen o jechaniu autem, o tym, jak mi się to podobało, jest mądre? Sama nie wiem. To chyba normalna rzecz.
Myślałam może też o tobie. Jak bardzo bym chciała, żebyś w takiej chwili był przy mnie. Kiedy majacze, nie mogę wstać z łóżka, tylko rzucam się z boku na bok, jak bardzo bym chciała, żebyś wtedy uścisnął rękę, pogłaskał po głowie, odebrał ból. Żebyś był za każdym razem, gdy budzę się w nocy przerażona. Żebyś sprawił, że już nigdy nie poczuje się sama. Bo czuje się tak często. Przede wszystkim nie umiem jakoś przed sobą tego przyznać, że ciebie nie ma. No bo gdzieś tam jesteś! A co jak nie? Co jak dusza nie ma swojej drugiej połowy, a co jak nie ma duszy? Znowu dostaje temperatury. Może stresuje się, jak o tym myśle?
No bo życie byłoby okrutne, gdybym miała świadomość, że nawet na drugim końcu świata, ale nie czekasz na mnie, że ja ciebie nie znajde. Gotowa byłabym kogoś zabić, bo ciebie tam nie ma. Cóż za toksyczna miłość. Miłość? Czy można kochać kogoś, kogo się nie zna?
Na zawsze twoja,
W.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz