Drogi Nikt,
Zawsze po napisaniu tytułu, po napisaniu tych pierwszych dwóch słów, robię chwilową pauzę. Później i tak zaczynam pisać, nie myśląc o następnym zdaniu, po prostu uderzając w klawiaturę. Ale pierwsze zdanie nie. Muszę na początku zastanowić się nad tym, o czym pisać, choć i tak wychodzi to dopiero później, jaki jest prawdziwy temat kolejnego listu. No bo o czym mogę pisać? Jutro wyjdę z domu.
W sumie, dzisiaj wyszłam. Było trochę cieplej, więc moja matka zdecydowała się otworzyć na parę godzin drzwi - dosłownie parę. Wypuściła koty, które, mając obróżki z dzwoneczkami, mogą chodzić po podwórku tylko wtedy, kiedy drzwi są otwarte - czyli w zimę są zamknięte w domu. Wiem, może trochę poroniony pomysł, ale jakie koty wtedy są piecuchy, jak są przywiązane do człowieka, nie uciekają, są ciągle przy tobie... no i jak się cieszą, kiedy mogą wyjść na podwórko. Wracając do tematu, wyszłam, poczułam ten przyjemny, jesienny wiatr na twarzy, te jesienne promienie słońca... Była już jesień. Jest już jesień. To taki piękny miesiąc, chociaż powoli traci swój urok. Pamiętam jesień kiedyś... Gdy liście spadały pięknie z drzew, tworząc w lesie złoto-czerwone dróżki. Te piękne kolory, które na myśl przywodziły ogień. Tak, ogień. Czułam się wtedy, jakbym chodziła po ogniu. I ten wiatr, czysty, chociaż chłodny, taki... Jedyny w swoim rodzaju. Słońce również rzucało promienie jedyne w swoim rodzaju. Nie było takiego światła w innej porze roku jak w jesieni. Na jesień zawsze dużo chorowałam, więc później dużo nie wychodziłam z domu i nie oglądałam tej pięknej przemiany z promiennego lata na chłodną zimę, ale jako dziecko kochałam spacerować po lesie właśnie o tej porze roku najbardziej. Kocham cię jak jesień, Nikt. Kocham cie jak jesień, mój Śnie. Mój nieznajomy. Jesteś moją jesienią.
Zależnie ode mnie, od tego jak się czuję, głównie psychicznie, raz kocham pić kawę, raz herbatę. Zwykle, gdy choruje, głupio ubzdurałam sobie że pijąc kawę wolniej wyzdrowieje. Znaczy, że kawa mi nie pomoże czy coś. No i tak od długiego czasu, kiedy jestem chora piję tylko herbatę. Tak jest z wieloma rzeczami. Czasem kocham chłodną zimę, czasem uwielbiam ciepłe, gorące, i wolne od obowiązków lato. No bo podróżuj tu na stopa w zimę, idzie zamarznąć. Ale zima jest tak piękna, a lato czasem tak gorące, że do wieczora nie mogę wyjść z domu. Ale jesień... kocham zawsze. Jesteś moją jesienią.
Na zawsze twoja,
W.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz