niedziela

11.10.2015

Drogi Nikt,
Przemijanie jest bardzo dziwną rzeczą, szczególnie jeśli chodzi o ludzi. Czasami nawet nie czujemy, że stąpamy po cienkiej granicy między czymś, a niczym. Dlaczego czasami jedno słowo, gest, zachowanie może przekreślić znajomość z kimś a nawet przyjaźń? Dlaczego tak ciężko naprawić coś, co nawet nie zostało zniszczone, po prostu uległo przeterminowaniu.
Bo czasami myślę o tych wszystkich osobach, które straciłam - zmieniły się, albo to one stwierdziły, że się zmieniłam. Albo brak czasu, albo jakieś absurdalne podstawy, które dla kogoś wydawały się być prawdą. Dlaczego tak jest? Ludzie odchodzą, może każda przyjaźń czy związek ma swoją datę ważności, po ubyciu danego czasu po prostu to się psuje, nie jest już zdatne do użytku. Czy to by znaczyło, że przyjaźń międzyludzka jest niczym jedzenie, a może niczym lek? Przyjaźń leczy, odżywia człowieka, ale potrafi też go zniszczyć, a nawet zabić. Chyba wolałabym stracić kochanka niż przyjaciela. A jednych i drugich straciłam wielu. Czasami myślę też o naprawię wszystkiego, ale są pewne rzeczy, których naprawić się nie da. Nie wszystko na tym świecie jest odnawialne. Są niektóre rzeczy, które gdy się psują, zepsute już muszą pozostać.
Przez jeden dzień i noc byłam na zimnie, praktycznie nie ubrana, bez możliwości spania gdziekolwiek. Dlaczego ja kocham takie rzeczy, podczas kiedy normalni ludzie nie wytrzymaliby tak nawet godziny? Mimo to zawsze, gdy byłam już przemarznięta, lepiej czułam się tak, niż jak wchodziłam do pomieszczenia. Wtedy wracało czucie - wszystko bolało, gardło, katar, choroba. A gdy byłam wśród chłodu, nie czułam go. Dopiero gdy trafiłam na ciepło, poczułam chłód...
Na zawsze twoja,
W.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz