Drogi Nikt,
Jakim szczęściem dla mnie jest gdy odzywa się do mnie ktoś, z kim kontaktu nie miałam długi czas, a lubiłam go, nawet był moim byłym przyjacielem. Mam to do siebie, wiem, to jest dziwne i złe, że co jakiś czas zmieniam ludzi. Po prostu zrywam kontakt z poprzednim towarzystwem i znajduje nowe.
Ma to dla mnie wiele konsekwencji - nie tylko złych, dobrych też. Ile to się nauczyłam, odchodząc od ludzi, ile zdrowia i psychiki zaoszczędziłam. Gdybym była wśród dawnych ludzi, ćpałabym, piłabym, zamiast chodzić do szkoły bym sępiła na ulicy. Ile się uczę dzięki temu - przywiązania i nie przywiązywania, prostego 'let go'. Uczę się też charakteru ludzi. Dla niektórych umarłam, a dla niektórych... no właśnie, jak dla mnie, byłam osobą z którą dobrze spędzili czas, gdzieś żyje, która była, i może gdzieś jest, mimo iż nie z nimi. I tutaj właśnie są złe rzeczy - często w takich towarzystwach były osoby, które bardzo lubiłam. Którymi ufałam jak samej sobie. Ale niestety, opuszczając to towarzystwo, musiałam też opuścić tą osobę, bo ona wciąż by mnie do tamtych ludzi przyciągała. A więc... zyskuje i tracę. Ale jak dobrze za to jest, gdy taka osoba się później odezwie do mnie, aż słońce zapala się nawet w ciągu nocy.
Są też osoby ponadczasowe, które nie są towarzystwem, nie wiążą się z żadnym, są po prostu sobą. Obyś ty był taką osobą.
Na zawsze twoja,
W.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz