czwartek

15.10.2015

Drogi Nikt,
Czasem zastanawiam się, czy naprawdę chciałabym cię w tej chwili w życiu spotkać. Chociaż kocham cie ponad wszystko, nie jesteś moim jedynym marzeniem. Mam tyle marzeń, a tak mało życia na spełnienie ich... Czy mam teraz miejsce, czy mam czas na miłość? Na przywiązanie? Kiedyś to kojarzyło mi się z kompletną wolnością. Teraz, z ograniczeniami.
Czasami chce zmienić swoją drogę już, teraz, bez czekania ani chwili dłużej. Nie chce słuchać nikogo, siedząc w szkole nie chce nawet widzieć. Chciałabym czasami oślepnąć i ogłuchnąć, utonąć w ciszy, odpalić po cichu papierosa i siedząc tak w ustronnym miejscu, palić go i palić... Chce już zrobić to, iść stamtąd, choć wiele osób jest takich, które lubię, a łączy mnie z nimi tylko szkoła. I co prawda będę tęsknić, nawet za niektórymi nauczycielami. Ale przypomina mi się zawiłość mnie, moich planów i marzeń, nawet w prostych chwilach, gdy patrzę na malunki na moich ścianach. Kot siedzący na księżycu, czarny las, te wszystkie rysunki ołówkiem przyklejone między porożem jelenia... Gwiazdy i księżyc... kwiaty... Dawno nie rysowałam tak, jak kiedyś. Wtedy byłam w innym stanie. Trochę za tym tęsknie - te pisanie wierszy i zatapianie się w nie, kompletnie zapominając o rzeczywistości. Kiedy w trakcie rozmowy mogłam złapać za kartkę i pisać jak oszalała, jakbym przeszła do innego świata, a każdy to rozumiał, bo tam, każdy miał 'swoją fazę'. Te malunki, które rysowałam dniami, tak, by były dokładne, by idealnie oddawały moje myśli... Czasami chciałabym na jeden dzień wrócić do tamtych czasów. Ale nie pogrzebie siebie i swego zdrowia, głównie psychicznego, bo pierdolić fizyczne, byleby znów poczuć ten stan. Ten stan odejścia z tego świata do innego. Dla niektórych - zabawy. Dla mnie świata... metafizycznego. Dla mnie narkotyki były przejściem w świat myśli, uczuć. Może za bardzo uczuć i myśli. Gdzie cały świat jest otwarty na mnie, ale zbyt skomplikowany, żeby go zrozumieć. Gdzie każdy był artystą dlatego, że żyje. Gdzie najprostsze słowo miało podwójne znaczenie, a gra w skojarzenia nie była głupią zabawą, lecz odkrywaniem przez przyjaciółmi swoich najskrytszych myśli. Mimo iż wszystko się mieszało i rozsypywało w rękach jak popiół, ten świat był... Tak bardzo inny.
Nie napiszę teraz żadnego zakończenia. Przepraszam. Przeszłość, której nigdy nie zmieniłabym, która mnie nie boli i nie żałuje jej, czasami tak się przypomina, że... nie wiem, czy bym chciała do tego wrócić, czy nie. Potrafię myśleć o tym godzinami. Ale w lutym mija rok. Moje postanowienie. Ten czas, po którym już nie będę uzależniona. Ten wyznacznik, może placebo, kiedy będę mogła spokojnie spojrzeć na to i powiedzieć 'nie, nie chce', bez ochoty by sprawdzić, czy byłoby to dalej takie niesamowite. Jestem na tak dobrej drodze. Tak bardzo zmierzam ku dobremu. I nie zmienię nic. Jestem szczęśliwa.
Na zawsze twoja,
W.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz